Pytanie, które warto zadać na drugiej randce: czy chciałbyś spędzić weekend w mieście, gdzie z jednej strony mostu podają pierogi, a z drugiej knedle? Jeśli odpowiedź jest „gdzie to?", odpowiedz „Cieszyn" i kup dwa bilety InterCity. To piękno tego miasta — nie trzeba niczego tłumaczyć więcej.
Dlaczego Cieszyn, a nie Zakopane
Każdy w Polsce na drugą randkę proponuje Zakopane. W Zakopanem są ludzie z Katowic w tych samych kurtkach co ty, Krupówki, oscypek za piętnaście złotych. Cieszyn ma sześć razy mniej turystów, jeden rynek po stronie polskiej, drugi po stronie czeskiej (Masarykovo náměstí w Český Těšín) i most Przyjaźni, przez który przechodzisz pieszo z dokumentem w kieszeni, bo nie sprawdza go żaden strażnik. Strefa Schengen to wynalazek, który tutaj czujesz fizycznie.
Logistyka weekendu
Dojazd z Warszawy, Krakowa, Wrocławia
- Warszawa → Cieszyn: PKP Intercity przez Katowice, około pięciu godzin, bilet TLK od siedemdziesięciu pięciu złotych, EIC od stu dwudziestu, bookowane dwa tygodnie wcześniej.
- Kraków → Cieszyn: FlixBus bezpośrednio, dwie i pół godziny, czterdzieści pięć złotych w obie strony jeśli złapiesz promocję.
- Wrocław → Cieszyn: pociąg regionalny z przesiadką w Katowicach, trzy i pół godziny, pięćdziesiąt osiem złotych.
Nocleg na weekend — jeden warunek: bukujcie po stronie polskiej (tańsze piwo, drożsi kelnerzy) ALBO po czeskiej (droższe piwo, tańsze jedzenie). Dwie noce w apartamencie na starówce cieszyńskiej to trzysta dwadzieścia do czterystu osiemdziesięciu złotych, a w Czeskim Cieszynie w hoteliku Piast — dwa tysiące osiemset koron, czyli jakieś pięćset czterdzieści złotych, ale z prawdziwym czeskim śniadaniem.
Sobota: strona polska
Zacznijcie od Wzgórza Zamkowego. Wejście bezpłatne do parku, za Rotundę świętego Mikołaja z jedenastego wieku zapłacicie po dziesięć złotych. Rotunda jest na banknocie dwudziestozłotowym — ciekawostka, którą zapamięta. Stamtąd schodzicie na Rynek, kawa w Café Muzeum, prawdziwa, palona lokalnie, piętnaście złotych za pour-over.
Na obiad Pierogarnia Cieszyńska przy Głębokiej. Pierogi z jagodami po dziesięć złotych, czyli połowa krakowskich cen. Zamów cztery rodzaje, jedzcie z jednego talerza. To dobry test — albo ktoś dzieli się jedzeniem bez liczenia, albo macie problem.
Sobota wieczór: most i przejście
Most Przyjaźni o osiemnastej. Idziecie pieszo — dwie minuty, rzeka Olza pod stopami, po drugiej stronie Republika Czeska. Nie ma pasów, szlabanu, kontroli. Jeszcze dwadzieścia lat temu to było przejście graniczne z paszportami. Dziś idziesz jak na mleko do sklepu naprzeciwko.
Pierwszy łyk czeskiego piwa po polskim obiedzie zmienia wszystko. To nie jest już weekend. To jest mały romans dwóch krajów, które w waszych kartach są jedną historią.
Po czeskiej stronie pijcie Radegast albo Kozla w hospodach wokół Masarykovo náměstí. Pół litra to trzydzieści do czterdziestu koron (sześć do ośmiu złotych). Do tego smažený sýr — smażony ser z brambory i tatarką, sto dziesięć koron. Nie, to nie jest zdrowy obiad. Tak, to jest jedzenie do historii.
Niedziela: Beskidy z widokiem
Rano wsiadacie w autobus 703 do Wisły albo jedziecie rowerem przez most do Czeskiego Cieszyna i stamtąd koleją do Třince. Wybierzcie Stożek albo Czantorię. Czantoria ma kolejkę krzesełkową (trzydzieści złotych w obie strony), Stożek wymaga trzech godzin noga za nogą z plecakiem. Jeżeli wasza rozmowa przetrwa trzy godziny podchodzenia pod górkę bez internetu, jesteście parą. Jeżeli nie, przynajmniej zobaczyliście widok z tysiąca metrów.
Małe pułapki
- Czesi mają inny dzwonek do kelnera niż my. Nie klikamy, nie machamy — cierpliwie czekamy, aż sam spojrzy.
- Na czeskich parkomatach płacisz wyłącznie w koronach. Karta działa, ale kurs EUR jest zdzierstwem.
- Pierogi na polskiej stronie w weekendy mają dwudziestominutową kolejkę. Rezerwujcie stolik w piątek.
- Ostatni pociąg z Cieszyna do Katowic w niedzielę odjeżdża o dwudziestej pierwszej trzydzieści. Sprawdźcie.
Dlaczego to działa jako test pary
Weekend w Cieszynie sprawdza trzy rzeczy na raz. Czy umiecie się nie nudzić w małym mieście. Czy radzicie sobie z drobnym obcym językiem (bo nawet czeski jest trochę obcy). Czy potraficie wspólnie rozwiązać drobny problem logistyczny — kurs korony, rozkład pociągów, dwa języki menu. Jeżeli wszystko to przejdziecie bez kłótni o pustakowej odległości, macie szansę przetrwać wspólny urlop w większej skali.
W poniedziałek rano wsiadacie w tramwaj do pociągu. On czyta gazetę, ona jeszcze drzemie. Między wami leży paragon z czeskiego baru, z którego oboje będziecie się śmiać za pół roku, kiedy już wiecie, jak się nazywa wasz pies.