Grudzień dwudziesty siódmy, dziewiąta rano, Kuźnice, temperatura minus dziewięć. Na kolejce na Kasprowy Wierch kolejka na dwie godziny. Ona w wypożyczonym kombinezonie, on w kurtce z The North Face, oboje już zimni, oboje już głodni. Za pół godziny on jej powie „wracajmy". Ona pomyśli, że on się poddaje. Weekend zepsuty przez dziewiątą rano. Ale nie musiało tak być.
Pierwsza zasada: nie jedź między świętami a majówką
Ferie szkolne w pasie między dwudziestym grudnia a początkiem marca są koszmarem logistycznym. Zakopane pełne rodzin z dziećmi, kolejka na Kasprowym trzygodzinna, noclegi po tysiąc siedemset złotych za noc. Jedź na przełomie listopada i grudnia (jeśli już jest śnieg), albo od dziesiątego do dwudziestego pierwszego marca. Te okna są puste, piękne, tańsze o połowę.
Dojazd
- Samochód z Krakowa: dwie godziny dwadzieścia minut w dobry dzień. W weekend ferii trzy i pół.
- PKP Intercity Warszawa-Zakopane: bezpośrednio, siedem godzin EIC przez Kraków. Śmieszna, bo pociąg nocny czasem jest szybszy od samochodu przy zatłoczonej zakopiance.
- FlixBus Kraków-Zakopane: dwie godziny piętnaście, czterdzieści pięć złotych w obie strony.
Sugestia: FlixBus z Krakowa, po powrocie pociąg. Kopcie „pan z autobusu i pani z pociągu" — to jest cała mała mitologia randkowa na jedno popołudnie w Zakopanem.
Nocleg
Nie w centrum Zakopanego. Krupówki są karierą konsumpcji, nie romansu. Wybierzcie Kościelisko, Małe Ciche, Murzasichle albo Bukowinę Tatrzańską. Pensjonat poza centrum kosztuje o trzysta złotych mniej za dobę niż ten w okolicy Krupówek. Odległość — dziesięć do piętnastu minut autobusem.
Dla nowej pary: wybierzcie pokój z balkonem i widokiem na góry. Drożej o sto złotych za noc, ale pierwszy poranek z widokiem na Tatry z łóżka — wart więcej niż cały plan dnia.
Dzień pierwszy: dolina, nie szczyt
Pierwsza wspólna wycieczka w Tatrach niech nie będzie Morskim Okiem ani Kasprowym. Będą tam tłumy i presja. Wybierzcie Dolinę Strążyską albo Dolinę Kościeliską. Łatwe, piękne, pół dnia, wracacie na czasie na obiad. Szlak wzdłuż Potoku Kościeliskiego ma czterdzieści pięć minut w jedną stronę, dociera do Schroniska na Hali Ornak.
Konkretny plan
- 9:00: Kiry, parking dwadzieścia pięć złotych.
- 9:15-11:00: w górę do Schroniska na Hali Ornak.
- 11:00-12:30: obiad w schronisku, naleśnik z jagodami dwadzieścia osiem złotych, herbata jedenaście.
- 12:30-14:00: powrót tą samą drogą.
W Tatrach zimą romans nie jest na szczycie. Romans jest w schronisku, przy piecu, po zdjętych mokrych butach, kiedy obie osoby piją tę samą herbatę z suszonych malin.
Dzień drugi: Kuźnice, ale sprytnie
Jeśli chcecie Kasprowy, pojedźcie po świętach, ale nie w weekend. Bilet on-line kupujcie dwa dni wcześniej na stronie PKL — cena dwieście dziesięć złotych w obie strony dla osoby. Bez rezerwacji — tylko kolejka, minimum dziewięćdziesiąt minut zimą.
Lepsza opcja dla nowych par: kolejka linowa na Butorowy Wierch z Kościeliska. Krótsza, tańsza (pięćdziesiąt pięć złotych), mniej tłumów. Szczyt jest niższy, ale widok na Tatry Zachodnie identyczny.
Czego nie robić
- Nie planujcie „chwila w Oświęcimiu po drodze". To zupełnie inna waga emocjonalna, nie łączcie jej z weekendem romantycznym.
- Nie wchodźcie w buty od razu na Giewont. Jest to szlak niebezpieczny, szczególnie zimą. W Tatrach zimą umiera rocznie dziesięć do dwunastu osób.
- Nie zostawiajcie jej albo jego samego na szlaku, żeby „wrócić po samochód". Nie stwarzajcie sytuacji, która wymaga zaufania, którego jeszcze nie zbudowaliście.
- Nie zamawiajcie oscypka z żurawiną na Krupówkach. Dwadzieścia cztery złote za coś, co kosztuje sześć przy drodze do Murzasichla.
Co zabrać
Sprawdzone przez pięć sezonów zimowych:
- Dwa komplety rękawic każdy — jedne mokre po pierwszych dwóch godzinach.
- Skarpetki z wełny merino, dwie pary na dzień.
- Czapka dwukrotnie cieplejsza niż wydaje się potrzebna.
- Termos z gorącą wodą, nawet jeśli schronisko jest po drodze.
- Raczki przeciwpoślizgowe — dwadzieścia pięć złotych w Decathlonie, ratują życie.
- Krem przeciwsłoneczny SPF 30 na twarz. Tak, zimą.
Budżet dla dwóch osób na dwa noclegi
- Nocleg w Kościelisku: dziewięćset złotych.
- Dojazd (FlixBus+pociąg dla dwóch): dwieście osiemdziesiąt.
- Jedzenie trzech dni: czterysta pięćdziesiąt.
- Wyciąg Butorowy Wierch dla dwojga: sto dziesięć.
- Drobne (parkingi, herbaty, bilety muzealne): sto osiemdziesiąt.
Razem około tysiąca dziewięciuset dwudziestu złotych za weekend. To nie jest wyjazd tygodniowy do Chorwacji, ale dla nowej pary to są trzy konkretne dni wspólnego testu.
Co weekend Tatr mówi o osobie
Nie tyle o wytrzymałości fizycznej — wszystkie opcje powyżej są łatwe. O cierpliwości w kolejce. O tym, czy się śmieje, kiedy spadnie w śnieg. Czy chce spróbować ponownie po porażce. Czy dzieli się kanapką na szlaku bez pytania. Te detale przerażają w weekend, ale budują pierwszą wspólną pamięć, do której wracacie za rok, kiedy już wiecie, że jesteście razem.